- witajcie chłopcy- zagadnął falaflowy mistrz gdy tylko pojawiliśmy się w jego mini restauracyjce w okolicy Jaffa Gate. Dlaczego mini? Bo 3 osoby zajmowały cały lokal, tyle samo było w nim miejsc siedzących, plus stolik i krzesła przed lokalem, ale te zarezerwowane były dla kolegów falaflowego mistrza, którzy ucinali sobie z nim całodniowe pogawędki.
- dobrze trafiliście, tutaj zjecie najlepsze falafle z Jerozolimie, pochwalił naszą decyzji o wejściu w jego nieskromne progi. Każdy z nas, na nasz smutny polski sposób zamawia po picie z falaflami, ale mistrz kontynuuje swój show...
- lubisz ostre?
- tak, poproszę na ostro
- tylko nie płacz!
- spokojnie, nie będę płakał, lubię ostre...
- a Ty?
- poproszę łagodne – odparł mój kolega
- no spicy, no cry!!! hahaha
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz