środa, 26 września 2012

Habibi



- Habibi..coś tam, coś tam…habibi….cos tam coś tam….
Mówi do kolegi arabski robotnik.
Habibi to słowo, którego znacznie poznałem kilka dni wcześniej. Po polsku znaczy „kochanie”, ale w Palestynie, „habibi” nie tylko szepce chłopak na ucho przytulając swoją dziewczynę. „Habibi” zwracają się kupcy do turystów, dodając często I have special prrrice, only for you.. .oczywiście ta cena jest specjalna tylko dla mnie, tak samo, jak Don Juan miał TYLKO jedną kochankę.
Ponieważ tego samego zwrotu używa robotnik do swojego kolegi, a nie wyglądają oni na sympatyków parad równości, wnioskuję, że w tym kraju po prostu wszyscy darzą się miłością, szczególnie, miłuje się niewiernego z portfelem pełnym szekli, lub jeszcze lepiej dolarów.
A robotnicy? – cóż rozmawiają sobie, przecież coś w pracy robić trzeba. A jak im się rozmowa znudzi, to jeden zacznie dłubać kilofem w ziemi, drugi pochwyci wiaderko, a trzeci podejdzie nadzorować ich pracę. I tak przez jakiś kwadrans, aż znowu pojawi się temat do rozmowy, a tych nie brakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz